25 maja 2016
To była
BARDZO zimna noc! Temperatura spadła do zaledwie 6°C, nie mogłam zasnąć, a
potem budziłam się ciągle z zimna. O szóstej rano, tuż przed świtem mam dość,
ruszamy w drogę i grzejemy się w aucie. Kierunek: Capitol Reef National Park.
Park jest
jeszcze zamknięty, ale wjazd nie jest zablokowany, więc jedziemy i podziwiamy
sielskie widoki. Capitol Reef to nie tylko skały i pustynia jak wszędzie
wokoło, wzdłuż przepływającej tędy rzeki Freemont rozrasta się bujna zielona
oaza, która ożywia surową okolicę. Malownicze skały przybierają dziwne kształty
poddające różne skojarzenia.
Już pierwsi
osadnicy w XIX wieku uznali to miejsce za warte osiedlenia i zakładali tu nawet
sady owocowe, które istnieją do dziś. Wstęp
do parku w 2016 roku to koszt 10 $ za samochód.
|
Capitol Reef NP
- Sady owocowe w dolinie rzeki Freemont
|
![]() |
| Capitol Reef NP |
Droga numer
24, która spotyka się z 12-ką w Torrey to kontynuacja pięknych scenerii.
Początkowo wiedzie wzdłuż zielonej doliny rzeki Freemont, a potem wspina się
wyżej na kolejne bezludne płaskowyże.
![]() |
| Na 24-ce, pośród niczego |
Wraz ze
słońcem temperatura szybko rośnie i zapowiada się piękny, bezchmurny dzień. To
bardzo cieszy, gdyż zmierzamy ku kolejnym dwóm parkom narodowym!
Oba leżą o
rzut beretem od siebie i co tu kryć, to kolejne miejsca z cykle must see.
Pierwszy to
Arches National Park, który zwiedziliśmy 4 lata temu i tym razem go
odpuszczamy. Ale oczywiście kilka słów się należy. Miejsce jest niebywałe, gdyż
zawiera ponad 2 000 naturalnych łuków skalnych i innych przedziwnych
formacji. Trasa zwiedzania wiedzie przez najciekawsze miejsca, do każdego z
bardziej spektakularnych łuków można podejść. Niektóre znajdują się w nieco większej
odległości od drogi, ale prowadzą do nich wtedy dobrze oznaczone ścieżki. Wstęp
do parku w 2016 roku to koszt 25 $ za samochód.
Park, który
jest moim celem to ominięty poprzednim razem Canyonlands.
Widoki
okazują się zapierające dech w piersiach. Jest to jedno z tych miejsc, gdzie
zdjęcia można robić co chwilę, bo każdy fragment zarówno płaskowyżu jak i widok
z niego na kaniony, rozpadliny, głębokie doliny rzeki Colorado i jej dopływów
są tego warte.
![]() |
| Canyonlands NP |
Nie warto się spieszyć… rozsiądź się wygodnie na którejś z grani
kanionu i popatrz na spektakl natury: płynące chmury, zmieniające się kolory
skał, układ rozpadlin i ścian kanionu… posłuchaj jakie niesamowite dźwięki
powstają gdy wiatr wpada pomiędzy rozsypujące się ostańce i głębokie wąwozy.
Czas zatrzyma się wtedy w miejscu, sprowokuje do różnych przemyśleń i na koniec
da Ci taki zastrzyk energii, że będziesz bardzo zaskoczony.
Będąc na najdalej
na południe wysuniętym fragmencie tzw. Grand View Point koniecznie posłuchaj
ciekawej opowieści strażnika o powstaniu tego miejsca i o tym, jak
działalność człowieka wpływa na kaniony. Wstęp do parku w 2016 roku to koszt 25
$ za samochód.
![]() |
| Canyonlands NP - jeśli dysponujesz samochodem 4x4 koniecznie zrób sobie wycieczkę w dół kanionu! |
Po pięknym
przedpołudniu jedziemy na chwilę do pobliskiego Moab. Małe, typowo
południowo-zachodnie miasteczko, pełne sklepików z pamiątkami, zrobiło na nas
bardzo pozytywne wrażenie ostatnio, więc znów po nim buszujemy w poszukiwaniu
prezentów.
| Moab, Utah |
Dalej nasza
droga prowadzi znów na południe. Zmierzamy do Bluff, kolejnej mieściny pośrodku
niczego, którą pamiętamy z ostatniej wizyty. Nic się tu nie zmieniło, z
uśmiechem spoglądamy na miejsca, po których się kiedyś szwędaliśmy. Mamy
dopiero popołudnie, więc plan nocowania tutaj upada, po przestudiowaniu mapy
ruszamy dalej. Tym wszystkim, którzy jednak nie byli lub ominęli polecam zatrzymać
się tu choć na godzinę. To kwintesencja południowej części stanu Utah, miejsce
od tysięcy lat zamieszkiwane przez Indian, ma własny specyficzny klimat i urok.
| Bluff, Utah |
Bluff jest
dobrym miejscem wypadowym do kolejnej amerykańskiej atrakcji znanej niemal
wszystkim czyli do Monument Valley. Nawet jeśli nie kojarzysz nazwy to już na sam
widok powiesz pewnie: „aaaaaaa…. to!”
![]() |
| Monument Valley |
To właśnie
tam Forrest Gump dał sobie spokój z jakże modnym dziś bieganiem ;)
![]() |
| Monument Valley |
W Monument
Valley Navajo Tribal Park znajduje się 17-milowa trasa widokowa. Lepiej mieć do
dyspozycji samochód 4x4, ale osobówką też się da przejechać.
Gdyby ktoś
chciał poczuć trochę piasku między zębami to proszę:
Wstęp do parku w
2016 roku to koszt 20 $ za samochód.
Dalej już tylko
pustkowia. Przecinamy północno-wschodnią
Arizonę, kierując się z indiańskiej Kayenta do Chinle i dalej aż do Gallup. To
jest ta część Arizony, w której czuję się dosłownie jak intruz i z bólem serca
patrzę jak żyje się obecnym Indianom. Bieda jest wszechobecna.
Gdy
dojeżdżamy do Gallup, będącego pierwszym dużym miastem już po stronie Nowego
Meksyku jest noc. Nie tęskniłam za gwarem miasta, ale godziny ciągnące się
wśród niczego, gdy inny samochód mija Cię na drodze raz na kwadrans lub
rzadziej dłużą się niemiłosiernie.
Dla
poliglotów i wszystkich, którzy interesują się językami obcymi: będąc w tamtych
rejonach KONIECZNIE poszukaj na częstotliwościach AM indiańskiego radia plemienia Navajo. Ten język - coś pięknego!!!
Na koniec
jeszcze nasz film – kompilacja The best of Utah ;) Na początku widoki z drogi
nr 12 i 24, Bryce Canyon a od 3:40 urocze Bluff i okolice.
Podsumowanie dnia:
![]() |
|
Dzień: 25.05.2016 dystans: 554 mile (892 km)
|








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz